osobowość ćmy


Link 05.08.2008 :: 23:52 Komentuj (0)
i po ptokach... zamiast tego wstrętny owad zasiedlił mój pokój i polatuje raz po raz. one wiedzą gdzie uderzać

łili wyautował, siebie albo mnie, mnie i siebie
sam na sam z insektem, od dziś znowu mam wybór - pomiędzy tym, a pustką czterech niebieskich ścian swojej klitki
to nie jest dobre

powiedziałam, że wszystko, byle sobie nie pogrywał
no i nie pograł, szanuję
akceptuję, a jakże
ale nie rozumiem i nie zrozumiem
takiej logiki za nic nie przyjmuję. mogę się pieklić, że nigdy nie mam nic w tej kwestii do powiedzenia. tylko że nieprawda to. mogłabym. słów asortyment w zanadrzu miałam całkiem pokaźny. i dorzeczny. tylko - po co? mózg mój działa na zasadach zgoła odmiennych od pozostałych. nie mówię, że wszystkich, nie zapędzam się. ale tych, z którymi zetknęłam się do tej pory.. o, tak. zupełnie. bo on już wie. on nie chce ranić, a wie, co by było, gdyby było. tylko że nie będzie. nie będzie. zanim się zaczęło, kończy się.
nie wie natomiast, choć może... może się domyśla. ale skąd, jak? nie wie. że ja, jak ta ćma, muszę w ciemność i do światła. choćbym szczeznąć miała marnie. chcę się pokiereszować, chcę go doświadczać. nie ważne, jak się skończy. jak można życie kochać tak mało, tak mało cenić, tak od niego uciekać, żeby tylko nie zabolało!
ale skoro on już wie, tak, tak, to rzeczywiście byłoby bez sensu. lepiej się okopać w swojej pustelni, naleśniki smażyć i blanty, spieprzać przed własnymi emocjami, do głowy, do głowy!! po rozum?



...więc dobrze, ugryzę się w język. aż krew poleci. odgryzę, jeśli będzie trzeba. ten jeden raz. tylko dlatego, że go kurwa LUBiĘ! nie będę odgrzebywać tego mumiośpiworka, niech się zasunie aż po uszy. skoro wierzy, że to dla niego najlepsze. i dla mnie, rycerzyk. jeszcze ten jeden raz, zrobię to. ale od tej chwili - wara ode mnie. będą tańczyć, jak ja zagram, a ja będę klaskać i śmiać się. do rozpuku. bo tylko tego warte są takie sobie historyjki. siedzieć i śmiać się, aż tusz spłynie, a nikt nie zauważy, że te łzy to ten smutek bezgraniczny, co siedzi we mnie i zżera bebechy

no time to think of consequences.........


Link 27.07.2008 :: 21:44 Komentuj (0)
ox, tu chyba jeszcze parę słów gwoli wyjaśnienia paść powinno
bo ten łili niebieskopołyskujący to nie kryształ przecie. ja to czarno na białym zapisać chcę i regularnie sprawdzać będę czym się aby nie zapomniała.
łili ma małżonkę. żonkę ma łili
łili rili nie wie czego teraz chce od życia i w ogóle łot tu du nał
taki jest, tak sobie ma
na dodatek dorzuca iż nie powinien był w ogóle mnie spotkać
nie było mnie w planie, no coś podobnego...

no więc tak sobie buju buju my się. ja sie już tak dość nawet ewidentnie lecz nim rozpędzić się zdążyłam, wyhamował mnie. z bardzo dużą skutecznością. i raz całuj, raz nie całuj, raz za rękę, raz wręcz nie. wczoraj nie mógł, dziś by chciał, nawet bardzo i przyleciał po to tylko by obiadować i zakurzyć papirosa na plantach. i bądź tu mądrą

a ja nie kcem sobie krzywdy zrobić. ja i bez tego jestem emocjonalnie rozpierdolona, chwiejna jak łodyga, no i wydygana jestem w obliczu tego co nadciąga. a przecież nie umiem się bronić. nawet nie chcę. jest piękny. po całości, nie że visual, co to w końcu ma do rzeczy ostatecznie. raczej nie wiele jeśli przewertować moje portfolio wstecz, widać moje preferencje tudzież kompletny ich brak. no a on wykonał klasyczne venividivici nie bez mojego przyzwolenia a wręcz zachwytu.

olaboga i zaczyna sie siąpienie w poduszkę, bo oto kurwać ja naprawdę tym razem nie zasłużyłam sobie, jeśli trzymając się tej mojej logiki z kosmosu, wraca to co sie posiało

bedzie mass destruction, jak nic bedzie
cóż jednak poradzę na to - o konsekwencjach bede se dumać na kiblu siedząc, gdy już nic więcej zdziałać nie będę mogła

nanana

boogie down


Link 27.07.2008 :: 21:01 Komentuj (0)
zjawiłam się na powrót w crw i oto zjawił się on
książe łili niebieskowłosy
chołubię go więc, jak potrafię najstaranniej
chucham dmucham i zadyszki od fajurów dostaję
tylko że to jajo moje złote na kupie szmelcu spoczywa
trzeba by było wreszcie trochę na tym moim podwórku posprzątać
pardon me... na polu
na polu trza ogarnąć
jutro poniedzielnik
dla lenia takiego jak ja najlepsza wymówka by za soba wziac sie za bary...
dopiero jutro!:)

to tak już chyba zawsze będzie
to już nigdy chyba nie będzie ładnie ładnie pięknie pięknie normalnie
ale z drugiej strony - czy umiałabym inaczej??

coś z nietzchego


Link 05.07.2008 :: 00:48 Komentuj (0)
tak se jeszcze raz patrze
i widze
i cieszy mnie to

że tu niczego nie ma!!
:)

to jest bardzo nawet dobrze
- zamiast pisać
o pomysłach
i domysłach
i wymysłach

po prostu żyję sobie

a to naprawdę jest łau

śrubki młotki pędzle szczotki


Link 05.07.2008 :: 00:16 Komentuj (0)
niezadługo, bo rankiem zmykam do matika. to już końcówka maratonu warszawskiego, w tym sezonie. powrócę jesienią, gdy ptactwo odfrunie, odleci, do ciepłych krajów stąd... tak to wygląda, tako się poskładało. kanikuły w antystolyckim krakofie. tego mojej główce trzeba było właśnie - mówię jak post factum, a nawet jeszcze nie spakowałam się. jak to ja. jak zwykle

a dziś w łowiczu, po sąsiedzku. wycinanki obrzuciłam okiem, nawet obydwoma swemi, nóżką potupałam do bębnów i zawróciłam. siedzenie w tym pustym mieszkaniu jest dla mnie niedobre - energii ubywa równie szybko jak koli wstręciuchy z butli - mojego jedynego pożywienia ostatnio. dupsko rośnie, mózg się kurczy, tak to dłużej nie bedzie!

już mnie świerzbi co może na pajezdku. chociaż z drugiej strony - zawsze musi być i druga przecież - będzie dość dziwnie bez nich przez te 2/3 miesiące. długo to ili krótko? ja nie wiem...

na wypadek gdyby się okazać miało, że długo, wykorzystuję te ostatnie dzionki (bozez, to naprawdę brzmieć zaczyna jak autoepitafium) czy noce raczej, ile sił - w nogach, głowie, a przede wszystkim w przełyku. tylko bez takich, alles gut.
ślubuję grzeczność
śrubuję

jutro więc w śrubkach, jak je ochrzcił matiku, wyłącznie kaviczka. za to na pełnym lansie;P więc już nie zamulam dłużej, bo jeszcze nie daj boże z worami pod oczami będę biec. lub - co bardziej prawdopodobne - ja tę kawę prześpię. a zależy mi...
więc do łóżka w te pędy i
do śrubowania
wystąp!

pierdu pierdu


Link 17.06.2008 :: 01:14 Komentuj (0)
to ne takoe proste

żeby tak zasiąść raz na jakiś czas, sam na sam, myśli swe wyłożyć jasno i konkretnie, albo i ciemno oraz pokrętnie, ale tak się wybebeszyć, ni do rymu ni do taktu nawijać, sobie na chwałę tudzież na chuj

kiedy myśli kłęby mózg zapychają do szczętu
kiedy w miejsce głupich rozwiązań przychodzą głupsze po stokroć albo żadne
kiedy tak tkwię jak łodyga i ni w lewo ni w prawo, no nijak

bo ja powinnam wyłączyć to mózgowie zbiedzone i tak sobie płynąć, obrządku domowego dopełniać wzorowo, zatracić się w czajniczkach i kubeczkach, w oparach domestosa doznawać rozkoszy, ciało swe pielęgnować sumiennie, baczyć na zdrowie, w lustereczku przeglądać się, zadowoloną z widoku aż nadto i udawać, że na tęczówce sprawa się kończy i to, co na ciebie spogląda, to nie ty sama ze środka, sama na siebie wściekła do czerwoności, tylko jakieś złudzenie. optyczne

ino nie umim tak.............
a łeb to pękać w szwach wnet zacznie


w innym stadium opętania........


Link 04.06.2008 :: 21:36 Komentuj (0)
daleko zaszłam, ech, daleko..... przez te trzy miesiące. aż się płakać kce. i skapitulować. i katapultować się!!

nawet nie próbuję już udawać, że mam najmniejszą choćby kontrolę nad tym żywocikiem swym marnym, pewnie nie do końca poczciwym, choć z efektownych ekscesów wyzutym. blee

opadły mi witki

od dziś rezyduję po drugiej stronie wisły, i to tyle w temacie - novites. jest wielkie spustoszenie i to ja je posiałam. i smutno mi. i źle.
i nie bardzo wiem już w którą stronę dalej. obracam główkę, prawo, lewo, lewo, prawo, nic nie widzę. końca nie widać... też

gulę mam w gardle, bo już nie wiem, czy to głupoty jest signum, czy czegoś jeszcze gorszego, a obawiam się że tak właśnie, że teraz co: ta stolyca, co mnie nie kocha, toro, co nie mogę go, a nie mogę też tak do końca bezeń, bo ckni się, czy łódź, bo te zadrapania jak moje, więc może właśnie tam jest "u siebie", no i jest szkoła, a może kurwa płock bo pośrodku?! a może kraków ci się ubzdura, jak to piknie skwitowała maja.. a może gliwice bo tam ci się ostatnio herbaciarnia spodobała, niuniu, na fredry, i palmy, a może po prostu pierdolnij się w łeb!!!!

jakby ktoś pytał -
jestem w dupie



Link 04.03.2008 :: 13:12 Komentuj (0)
zmiany, zmiany, zmiany...........................


always is a fussing thought


Link 22.02.2008 :: 22:41 Komentuj (0)
w moim angolańskim tak się to przedstawia
and/end/

this is not a place for me to stay
NOT ANYMORE!!!!

wermut
biały
wermouth
is so
smooth...........

nie dało się inaczej



whole-day mailing


Link 22.02.2008 :: 18:38 Komentuj (0)
jess, ajm mejling, oll dej long
wolałabym meneling olnajt olrajt
ale sie nie ma co sie lubi, chwilowo
(nie znaczy to jednakowoż że się natenczas polubiło co sie ma)

w międzyczasie obiad dojadam, i jeszcze się nie skończył
sie porobiło

wyjść trzeba

jutro będzie ems, się wyżalę w ramiąćko ciut ciut
chociaż już mi lepiej dziś, znacznie lepiej, chyba z niedospania ażtaka zwiecha mnie nawiedziła wczoraj. nie uwierzę bowiem, ze się tym olejnym pomarańczowym czymś z minibutelki wykurowałam, nie wierzę że mnie może wyleczyć coś, jeśli przez gardło nie przeszło. tam przecież wszelkie problemy me źródło mają, tam też je topię. i się kręci

idu




2008
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad

Linki

Dizajn

made baj karolajna
4 punx-not-ded
pic usual-album